Przejdź do zawartości

CASE STUDY: Czy mieszkanie do generalnego remontu warto sprzątać?

23 marca 2026 przez
Sidea Nieruchomości


„Magazyn przydasiów” i wysoko postawiona poprzeczka

Pani Barbara zgłosiła się do nas ze sprzedażą 3-pokojowego mieszkania na warszawskich Bielanach w bloku z wielkiej płyty. Lokal przez lata stał niezamieszkany, służąc jako rodzinny magazyn. Efekt? Przestrzeń wypełniona starymi meblami i tonami kurzu, od którego dosłownie kręciło się w nosie, oraz unoszący się w powietrzu zapach stęchlizny.

Mieszkanie wymagało generalnego remontu, a Pani Barbara miała bardzo konkretne (i wysokie) oczekiwania finansowe – chciała kwoty zbliżonej do mieszkań w znacznie lepszym stanie. Sprzedaż lokalu w tej kondycji za taką cenę graniczyła z cudem.

Strategia: Odkrywanie ukrytego blasku

Nasza klientka początkowo była bardzo sceptyczna. Uważała, że skoro kupujący i tak zrobi remont, to każde przygotowanie jest zbędnym kosztem. Musieliśmy użyć twardych argumentów, by przekonać ją do zmian, które otworzą ofertę na kogoś więcej niż tylko agresywnych cenowo inwestorów.

Nasze działania:

Totalne opróżnienie: Usunęliśmy wszystkie stare meble i nagromadzone przez lata przedmioty.

Odkrycie potencjału: Pod starymi, wypłowiałymi dywanami znaleźliśmy drewniany parkiet w świetnym stanie – to stało się naszym „asem w rękawie”.

Gruntowne sprzątanie i doświetlenie: Umycie okien wpuściło do środka naturalne światło, a wypolerowanie podłóg nadało wnętrzu blasku.

Neutralizacja zapachów: Dzięki wietrzeniu i sprzątaniu, uciążliwa woń stęchlizny ustąpiła miejsca świeżości.

Efekty: Od „ruiny” do wymarzonego 

pierwszego M

Dzięki tym zabiegom mieszkanie przestało przerażać, a zaczęło inspirować. Zamiast lokalu w opłakanym stanie klienci zobaczyli przestrzeń z potencjałem na piękne, klasyczne wnętrze. Dzięki przygotowaniom i odpowiedniej reklamie w następnym etapie osiągnęliśmy:

  • 8 prezentacji w ciągu zaledwie 3 tygodni od publikacji.
  • 3 konkretne oferty zakupu.

W drodze negocjacji uzyskaliśmy cenę, której oczekiwała Pani Barbara.

Mieszkanie nie trafiło w ręce inwestora szukającego okazji, lecz kupiła je młoda para planująca powiększenie rodziny. Zobaczyli oni w tym miejscu swój przyszły dom, a nie tylko plac budowy. Pani Barbara była zaskoczona, że tak niewielka inwestycja w porządki pozwoliła na tak szybki i zyskowny finał.